Nie rycz mały, nie rycz

„Nie płacz. Przecież nic się nie stało. Chłopcy nie płaczą.” znacie to? Może to słyszeliście, może Wam tak mówiono, może Wy mówiliście tak do swoich synów.

Pokutuje w nas przekonanie, że mężczyźni, którzy mają kontakt ze swoimi emocjami, potrafią je czuć i wyrażać, są słabi, niemęscy lub odbierani jako zniewieściali. Z tego powodu żyjemy w świecie, w którym z jednej strony oczekujemy empatii i zrozumienia dla swoich uczuć, a nie pozwalamy na to innym. Szczególnie kobiety, którym zazwyczaj łatwiej przychodzi okazywanie uczuć i wyrażanie emocji czują frustrację, że ich partnerzy wydają się być zupełnie zamknięci.

Zamrożeni dorośli mężczyźni, tak bardzo chcący być kochani, nie potrafią tego wyrazić, okazać. Niejednokrotnie ich związki się rozpadają, a oni zostają w swoim zamrożeniu i ile nie podejmą decyzji o tym żeby nad sobą pracować. Jednak ci mężczyźni nie biorą się z nikąd.

Ich sposób komunikacji postrzegania świata jest efektem tego czego doświadczyli w rodzinie, w najbliższym gronie. Od rówieśników.

Mam syna, który od początku jest bardzo wrażliwym chłopcem. Dla mnie to jego wielka zaleta. Od pierwszych dni otoczony jest miłością, uwagą, którą, jak czasem mi zarzucano, zarezerwowana jest dla dziewczynek. Czy przytulanie, uwaga, rozmowy są faktycznie dla dziewcząt, a dla chłopców jest tylko musztra?

Syn uczęszcza do przedszkola. Lubi dzieci, bardzo lubi też młodsze dzieci wobec których jest opiekuńczy. Ma zainteresowania, nie lubi przemocy i dominacji. Rozumie i sam używa argumentów z szacunkiem do innych. Wiem, że to jak jest wychowywany przez niektórych rodziców i dzieci uznawane jest za dziwne.

Kilka tygodni temu byłam świadkiem agresywnej reakcji jego koleżanki z grupy, jej mama była przy tym ale wyraźnie reakcja córki ją ucieszyła. Syn przywitał się z koleżanką, tamta od razu zaczęła krzyczeć, że ma do niej nie mówić. Jej matka też nie odpowiada „dzień dobry” zatem nie zaskoczyło mnie to. Syn był lekko zbity z tropu, ale szybko się pozbierał i powiedział „O jak ładnie wyglądasz w tych spodniach.”. Powiedział to szczerze, a w zamian usłyszał „przestań, jesteś beznadziejny”. Dziewczynka ma 5 lat. Jej mama nie zareagowała, mi starczyło tylko sił żeby powiedzieć synowi żeby się nie martwił. Nie wszyscy ludzie potrafią szanować innych i że wiem, że mu przykro, ale nie zrobił nic złego. Jej mama posłała mi wrogie spojrzenie. Wróciłam do domu i długo myślałam nad tym co zaszło.

Drogie kobiety, matki. Rozumiem, że nasze dzieci są dla nas najważniejsze, że mają być samodzielne. Zaradne. Nie uczmy ich jednak manipulacji, okazywania braku szacunku i tego, że mają prawo deptać po innych.

Drogie matki, wasze córki kiedyś będą partnerkami, żonami. Od Was zależy czy będą umiały wybrać ludzi, z krwi i kości, czy bezmyślną siłę. Od Was zależy, czy będą partnerkami, czy będą kastrować emocjonalnie swoich partnerów, a później synów żeby po latach płakać, że mężczyźni są tacy źli.

Mężczyźni nie są źli. Oni są źle traktowani i blokowani w możliwości okazywania uczuć.

Mój syn i każdy następny nie będzie traktowany jak osobny gatunek. Życie z mężczyzną świadomym swoich emocji i uczuć, z mężczyzną, który nie boi się płakać i okazywać „słabości” jest wielkim szczęściem. Życie z kimś kto czuje i jest otwarty przynosi spokój.

A Ty rycz mały, rycz. Płacz jest dobry. Ty jesteś dobry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *