Oszczędźmy sobie

Cześć, żyję. A raczej lewituję. Żyję w pudełkach, jeszcze ciałem tu, a duchem tam. Odwiedzam rodzinę, żegnam się, bo jednak opuszczam miejsce, w którym żyłam całe życie.

Tak, żegnam, a może witam. Ja, ta sama, a jednak inna. Jak drzewo po uderzeniu pioruna, z bliznami. Niby to samo, a przecież już nie.

Tydzień temu była Wielkanoc. Bardzo świąteczna Wielkanoc, w którą mogłabym uwierzyć i uwierzyłam, choć od religii uciekam ile się da. Wielkanoc, która podniosła mnie z martwych na dobre. Zobaczyłam coś na co straciłam nadzieję lata temu. Doświadczyłam czasu z rodziną, nie tylko moją. A jednak czułam się jakbym do nich należała. Od lat nie było Świąt tak ciepłych, gdzie mogłam oddychać. Tęskniłam za tym latami.

Dziś byłam u mojej ciotki, kochana kobieta, która sama na problemów więcej niż mierzy Everest. Mimo wszystko pogodna, z sercem większym niż ona. Jak w gruncie rzeczy wszystkie kobiety w mojej rodzinie, ale nie o tym. Ciocia wspomniała, że kilka lat temu moja nie żyjąca już babcia, powiedziała jej, że jestem nieszczęśliwa. Ciocia była zaskoczona, a babcia kontynuowała, że jestem zdominowana i w klatce. Że mogę ją oszukiwać (pytana wprost zawsze mówiłam, że wszystko dobrze, bo po co babcię martwić), ale ona widzi, że po prostu jestem nieszczęśliwa i to ją przytłacza. Zawsze powtarzała, że w życiu chodzi o to, żeby nie być nieszczęśliwym. Ta myśl została ze mną po dzisiejszym spotkaniu. Myślę też z żalem, że obie z babcią, choć byłyśmy sobie najbliższe, grałyśmy w grę. Chcąc ją chronić dołożyłam jej zmartwień. Choć przed śmiercią babcia powiedziała mi co widziała, to wtedy było już za późno na to by w porę zareagować, wtedy już sama jej powiedziałam, wiedząc, że nie mamy czasu na kolejną rundę. Pamiętam jej wzrok i słowa, że dam sobie radę i teraz już wszystko się ułoży.

Ci, którzy nas dobrze znają i kochają nie dadzą się zwieść. Oszczędźmy sobie gier. Nawet jeżeli prawda boli, to jesteśmy dziećmi, które chcą na ręce. Jesteśmy dzielni, lecz chcemy żeby ktoś nas przytulił i wysłuchał. Czasem nie ufamy sobie, to zaufajmy tym, którzy są z nami. Wciąż prowadzi nas serce. Jesteśmy jacy jesteśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *