Opuściłaś mnie!

suitcase-1077412_1920.jpgZazwyczaj, kiedy myślimy o opuszczeniu kogoś, porzuceniu, zdradzie, widzimy partnera w towarzystwie kogoś innego, na rzecz kogo my zostajemy odsunięci. Zdrada może być fizyczna lub emocjonalna. Nie wiem, która jest gorsza. Istnieje jednak inny rodzaj zdrady, który nie ma nic wspólnego z kimś trzecim.

Biorąc ślub przysięgamy sobie, że będziemy się wspierać w dobrych i złych momentach. Dopóki dwie strony starają tego trzymać, jakoś się to wszystko kręci. Niestety w naszym życiu nie umiemy czegokolwiek przewidzieć.

Opuściłam męża. Odeszłam. To jest fakt, to ja podjęłam decyzję o rozwodzie. Decyzja jest jednak wypadkową zdarzeń, które miały miejsce kilka lat wcześniej i nie miały one nic wspólnego ze stereotypowym scenariuszem. Na tej scenie było tylko dwoje aktorów, ja i on.
Jeżeli spojrzymy na porzucenie, nie tylko przez pryzmat odejścia do kogoś innego, okazuje się, że można kogoś porzucić będąc cały czas w związku, w małżeństwie, partnerstwie. Można kogoś zdradzić i zostawić będąc z nim.
Kiedy świat ci się wali, bo przytrafiło ci się nieszczęście przedwczesnego zakończenia ciąży i jesteś w tym sama. Sama pakujesz się do szpitala, sama do niego jedziesz, przechodzisz masę badań i czekasz, aż to wszystko się skończy, sama (o czym pisałam już we wpisie „Sama sobie sterem, żeglarzem”), a płacząc do telefonu, że tak bardzo się boisz, ostatecznie wciąż siedzisz w tym pieprzonym szpitalu sama, czujesz się zdradzona, opuszczona, porzucona.

Przytrafia się to raz, w Walentynki (nigdy ich nie lubiłam, teraz mam powody). Niestety masz pecha, kilka miesięcy później, rocznica ślubu (o której pamiętasz tylko ty), a ty znowu pakujesz się do szpitala, jedziesz taksówką, żeby przeżyć deja vu. Ten sam telefon i ta sama pustka obok. To, co dzieje się wokoło wydaje się surrealistyczne. Mąż odwiedza cię z synkiem.

Wspaniały gest, ale ty  w tym momencie nie potrzebujesz synka. Potrzebujesz móc się wypłakać, wyżalić, uznać, że przytrafiło się tobie, wam, straszne nieszczęście. Potrzebujesz wsparcia. Nie chcesz słuchać, że to nieważne, że to było. To tylko punkt w czasie. Bo to twoje ciało zostanie ponownie rozszarpane, twój umysł będzie szalał i to ty będziesz drzeć się pół nocy z bólu myśląc jedynie o tym, żeby to się skończyło. I będziesz to robiła sama. A po wszystkim będziesz myśleć o przejeździe kolejowym jak o wybawieniu od bólu ciała i duszy.

Gdy procedury medyczne zostaną zakończone, wrócisz do domu, pozornie będziesz żyć normalnie, ale tak naprawdę do domu nie wrócisz już nigdy. Bo tego domu już nie ma. Zdasz sobie sprawę, że nigdy więcej nie dopuścisz do tego, żeby ponownie przez to wszystko przejść. Dotrze do ciebie, że skończyło się coś, co do tej pory dawało nadzieję.

Po kilku miesiącach zaczniesz uświadamiać sobie, że choć żyjecie pod jednym dachem, zgodnie wychowujecie dziecko, umiecie razem spędzać czas, to ciebie już w tym jakby nie ma. Bo choć tworzycie coś, co na zewnątrz wygląda jak obrazek z reklamy, to jesteś tak cholernie sama i opuszczona, że jest obojętne gdzie on jest, co robi. Będziesz o tym mówiła, tak jak umiesz, bo to wszystko cię przeraża i odsuwasz to od siebie, ale on nie zrozumie, bo nie widzi problemu, a ty ciągle będziesz czuła, że jest cię mniej i mniej, bo ktoś cię zostawił, tam, po drodze.

Po kilku latach obudzisz się i powiesz „chcę odejść”. Te słowa będą jak naciśnięcie spustu, tylko że pistolet nie będzie wycelowany w niego, a w ciebie. Wypowiedzenie tych słów ostatecznie wyprowadzi cię z relacji i rozpęta emocjonalne piekło.
Twoje, jego, wasze.

Odeszłaś ode mnie, opuściłaś mnie. Odszedłeś ode mnie, opuściłeś mnie.

Te same słowa, a odnoszące się do różnych momentów na osi czasu. Brzmią tak samo, każdy jednak wiąże z tym inne zdarzenie. Ludzie, którzy się kochają nie robią sobie takich rzeczy. Umiem zrozumieć, że może inaczej się nie dało, nie umiem jednak zapomnieć. Może powinnam walczyć i pazurami wyrwać to, co było mi potrzebne. Może powinnam uznać, że takie jest życie i iść dalej z poczuciem, że na nic więcej nie mogłam liczyć od kogoś, kto mnie kochał. Dużo niewiadomych. Jedno wiem jednak na pewno, oboje odeszliśmy od siebie nawzajem.

1 thought on “Opuściłaś mnie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *