Sparring partner potrzebny od zaraz

Kiedy podjęłam decyzję, byłam w takim momencie życia, że nie wiedziałam do kogo mam zadzwonić, żeby porozmawiać. Czułam zdezorientowanie, na przemian z poczuciem ulgi i winy. W ciągu dnia miałam momenty, kiedy płakałam i nawet nie byłam tego świadoma. Szłam na totalnym znieczuleniu i odcięciu. Dlaczego? Ponieważ byłam w żałobie. Po swoim życiu.

W ciągu ostatnich kilku lat mocno odsunęłam się od ludzi, z którymi kiedyś utrzymywałam bliskie relacje, wynikało to z wielu złych zdarzeń, które miały miejsce, a które mocno mnie naznaczyły (o odcinaniu relacji i co to nam robi w osobnym wpisie). Siedziałam i skanowałam listę osób, które kiedyś znałam, szukając jakiejkolwiek kotwicy i znalazłam. Racjonalną, twardo stąpającą po ziemi i zawsze mówiącą co myśli osobę – idealnego sparring partnera.

Umówiłyśmy się w kawiarni, nie widziałyśmy się długo. Kiedy mnie zobaczyła, od razu wiedziała, że coś się stało. Nim powiedziała mi „dzień dobry”, ja wypaliłam „odchodzę, chcę rozwodu”. Jakiej reakcji się spodziewałam? Kubła zimnej wody na głowę, słów, że chyba zwariowałam, że mam dziecko i powinnam się ogarnąć. Co dostałam? „Rozumiem” i serię pytań pomocniczych, czyli sparring. Moja rozmówczyni, sama po rozwodzie, zadała mi wiele pytań, które sama sobie zadawałam, ale będąc wewnątrz relacji, nie widziałam pewnych mechanizmów, a ona, będąc z zewnątrz, dostrzegała.

O co pytał sparring partner?

  1. Dlaczego chcesz odejść?
  2. Czy jest ktoś kto Cię do tego nakłania?
  3. Czy zdajesz sobie sprawę, że to początek trudnej drogi, która nie zakończy się po rozwodzie?
  4. Jak rozwiążecie sprawy majątkowe (kredyt mieszkaniowy, samochody itp.)
  5. Co z opieką nam dzieckiem?
  6. Czy czujesz, że zrobiłaś wszystko, żeby zostać w tej relacji?

Rozmowa trwała długo, dla mnie całą wieczność. Moja znajoma jest rzeczowa i konkretna, więc nie odpuszczała żadnego detalu. Powiedzieć, że mnie przeczołgała to mało. Na koniec uśmiechnęła się i powiedziała „Tak naprawdę to się cieszę i gwarantuję Ci, że nie będziesz z tym sama”. Cieszyć się z tego, że ktoś się rozwodzi – szaleństwo, jednakże okazuje się, że to, co przyczynia się do rozstania, a co, jak nam się wydaje, świetnie tuszujemy, ludzie, którzy z nami przebywają i są dobrymi obserwatorami, widzą. Jednak milczą, bo nikt nie chce mówić innym jak mają żyć.

Słowa, którymi moja rozmówczyni podsumowała moją sytuację powtarzam każdego dnia, szczególnie gdy mam chwile zwątpienia:

„Masz wspaniałego syna, masz miłość, masz wspierających ludzi i rodzinę. To więcej niż ma niejeden człowiek. Poradzisz sobie. Zawsze.”.

Dziękuję za ludzi, których mam obok siebie, którzy w tym złym momencie nie odwrócili się a wręcz przeciwnie, pierwszy raz są blisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *